czwartek, 10 lipca 2014

new york.

ogółem to naprawdę jest spoko,
jest tylko kilka spraw, które kurewsko mnie martwią.
nie mam pomysłu na notkę, więc napiszę o niczym.
najpiękniejszy początek nowego. 
chcę zacząć od początku.
chcę móc w końcu być w pełni sobą, nie przejmować się tym,
co inni mówią.
zaznać miłości
przyjaźni
spokoju.

what.

nie mam co robić, cały dzień siedzę i nic. czekam już i odliczam 
dni do wyjazdu. 
mam nadzieję, że będzie dobrze.

dodaję kilka moich nowych ulubionych zdjęć. 
enjoy.


 




poniedziałek, 7 lipca 2014

xx

                                                              so much sexy.

nie wiem co się dzieje

palę papierosa za papierosem, zapełniam popielniczkę, i płaczę. nie wiem czemu tak mam. jakiś życiowy pech, czy coś? chętnie bym stąd uciekła, nie obracając się za siebie, nie patrząc na to co było. fajnie byłoby pokolorować wszystko pastelami olejnymi, żeby to wszystko co jest wokół nie było nudne, szare.
mój teraźniejszy dobytek to dwanaście złotych i pięćdziesiąt trzy grosze i jakieś jeżynowe Winstony. To wszystko co mam, oprócz tych zasranych emocji, które tak bardzo mnie zmieniły. a kiedyś byłam taką radosną, naprawdę kurewsko szczęśliwą i roześmianą dziewczynką. a teraz kim jestem? sama nie wiem. chciałabym wiedzieć. to takie przykre. odgryzam wielki kawałek skóry z kciuka, tej przy paznokciu, siedzę i myślę. o niczym. i słucham. i palę.
 czemu? 

niedziela, 6 lipca 2014

One shot - "Erotic Desire". +18

Cześć! Dzisiaj postanowiłam pobawić się znów w blogi, więc no.. haha. Postanowiłam dodać jeden z najnowszych shotów o Taylor MomsenWięc jest. Pisałam go kilka dni, ale w końcu mi się udało! :) Nieważne! Miłego czytania... ;)
 _________________________________________________________________________
                                                        enjoy! x
_________________________________________________________________________
                                                                       
Wolno wypuściłam dym z płuc, odchrząknęłam i zaczęłam piosenkę od słów "Somebody mixed my medicine". Uśmiechnęłam się leniwie i kontynuowałam wraz z nieustającymi, dudniącymi basami, które gniewnie szalały wokół mnie. Wreszcie czułam się sobą, a nie tą niepoukładaną, rozwaloną doszczętnie częścią społeczeństwa, jakby wyzutą z pozytywnych uczuć. Nie chciałam wciąż być Taylor - wkurwiającym blondwłosym emosem z pociętymi łapami. Kolejne łzy nie miałyby sensu. Skoro mogę się zmienić, żeby postrzegali mnie nie jako żałosną depresantką, ale kogoś o niebo lepszego, to czemu nie? Przy okazji sama może bym się zaakceptowała...? 
       (***)
Odrzuciłam kolejną bluzkę tym samym opróżniając torbę prawie do końca.
- Kurwa mać. - zaklęłam pod nosem i ze złością wyrytą w tęczówkach cisnęłam telefonem w ścianie. Usłyszałam jak pęka w nim szybka, a kawałki szkła lądują na starych, wytartych panelach. 
Od kiedy ludzie zaczęli się mnie bać, wykorzystywałam to jak mogłam. Pomagał mi w tym mój zachrypnięty od fajek głos i mocno pomalowane oczy. W białych kontaktach wyglądałam serio upiornie, a cały look dopełniały krwistoczerwone usta. 
Za dosłownie minutę mam wyjść na scenę w Humpfrey Pub, a ja stoję naga na środku garderoby przeznaczonej dla The pretty reckless i palę papierosa za papierosem, kląc co chwilę pod nosem. 
Szaleństwo i idiotyzm.
Szybko na gołe ciało nałożyłam obcisły, czarny topik, skórzane spodnie w tym samym kolorze i czerwone martensy. Rzuciłam niedopałek na podłogę, przydeptałam go i pospiesznie wyszłam z pomieszczenia. 
Już w korytarzu prowadzącym na scenę poczułam ostrą, mdlącą woń tłustych burgerów i frytek na starym oleju, dymu papierosowego, wódki, piw, szkockiej i taniego bourbona. Do tego dołączył obleśny zapach wody kolońskiej. Sallis. Jest zły, na pewno. Bo się spóźniłam. Nienawidzę frajera, ale muszę to znosić, bo on dobrze płaci. Ale gdybym mogła, to bym go zadźgała, naprawdę. Z niskiej półeczki wzięłam butelkę wody i mikrofon. Wyszłam na scenę.
Cały zespół już tam był, łącznie z Lilian, nową basistką. Wzięłam łyka z butelki i poczułam znajomy żar w gardle. Niech to. Kurwa. Sallis może chyba wszystko, ale nie to. Fuj. Tania wóda z mety nie jest dla mnie, zdecydowanie. Nie chcę się zatruć tym obrzydlistwem! James popatrzył na mnie ze współczuciem, czyli ten idiota też wyciął mu podobny numer. Przynajmniej on mnie rozumie. Wie, jak kurewsko nienawidzę alkoholu z obrzydliwych, cuchnących pubów. 
Markie obrzucił mnie gorącym, pożądliwym spojrzeniem i chwycił pałeczki. Pora zacząć show.
  (***)
Zmordowana ległam się na kanapę w domu Lil. Łyknęłam coli i machnęłam się fajką patrząc się na moich kumpli i jedną, całkiem ponętną kumpelkę. 
Lil była z tych aniołków, które gdzieś tam w środku miały coś z suki, i za to fest ją kochałam.
Jej ślepo wpatrzony w nią i jej siostrę, Jilian, jest gliną, przez co mamy więcej luzu niż inni. Jednym słowem: rządzimy! Całym północnym Londynem w sumie. Bez żadnych wyjątków, jesteśmy najlepsi w tym, co robimy, a robimy jednak wiele. Każdy o tym wie. Nawet ten niepozorny Markie, któremu robi się namiocik na mój widok, dał się wkręcić w troszeczkę gangsterki.
Uroczo.
A to, że JA jestem szefem, też wie każdy. Jestem jak wilk, jak alfa. Jak przewodnik grupy. 
Zwłaszcza wie o tym Lilian, której już raz sprałam ten jej jędrny tyłeczek.
Teraz, ubrana w czarną, dosyć seksowną bieliznę należącą do basistki, stałam z nią na balkonie i gadałam. Jak najęta. Alkohol płynął w moich żyłach mieszając się z rzadką krwią. 
Krótko po wypaleniu ostatniego papierosa z paczki, zasnęłam na cyckach nowej. 
Yummy. 
Rano obudziłam się z mega kacem, i nie wiedziałam w co mam włożyć ręce. 
Podśpiewując rytmiczne kawałki z lat osiemdziesiątych razem z bliźniaczkami Blackyes, sprzątałyśmy salon po wczorajszym. Jil popijała whisky ojca z wysokiej szklaneczki, ja jak zwykle paliłam a Lil z racji tego, że umierała na ból głowy podziękowała z kacowych procentów i raczyła pusty żołądek czarną kawą z mlekiem i chyba z milionem łyżeczek cukru.
Bliźniaczki korzystały z tego, że w domu już nie było reszty zespołu ani ich ojca, bo obie ubrane były tylko w nic niezasłaniające stringi, a od tego widoku aż mi się ciepło robiło w podbrzuszu, a trochę niżej.. cóż, wilgotno. Idealne piersi Lilian podskakiwały w rytm jej ruchów a sutki sterczały uroczo, aż miałam ochotę wziąć je pomiędzy wargi i podrażnić je językiem. 
Mniam.
Byłam i jestem lesbijką, cholernie kręcą mnie laski, więc te dwie ślicznotki także.
Z ociąganiem podeszłam do basistki, która teraz rozwalona, siedziała na kanapie i żuła gumę, zawzięcie dyskutując ze swoją siostrą.
Kurwa, jak tak dalej pójdzie to zrobię minetkę i jednej i drugiej a sama sobie dogodzę palcami.
Nim Lil zdążyła jakkolwiek zareagować, zassałam jej sutka, a ona jęknęła przeciągle, a w moim podbrzuszu żar tak okropnie palił.
Pożądanie.
Jil zaskoczona popatrzyła na mnie, ale moja sprawna rączka powędrowała do jej majteczek. Moje palce przejechały po jej wilgotniejącym powoli łonie, aż dotarły do napuchniętej już łechtaczki. 
Dostałam w zamian kilka jęków i przekleństw.
To tak nakręcało. 
To jest tak cholernie idealne i niewiarygodne.
Lilian złapała mnie za łokieć, dając mi tym samym znak, żebym wstała. Usiadłam na jej kolanach - powoli i zmysłowo - wciąż nie wyciągając palców ze środka Jilian.
 Zaczęłam szybko nimi ruszać akurat w momencie, kiedy basistka połączyła swoje wargi z moimi. Po całym moim ciele rozlało się przyjemne ciepło połączone z mrowieniem. 
Nasze usta ocierały się o siebie z zawrotną prędkością a ja jakby przez mgłę poczułam jak czyjeś zwinne palce wślizgują się do mojego środka. 
Zostałam brutalnie odciągnięta od Lil przez jej zgłodniałą bliskości siostrę.
Chwilę potem leżałam pod Jil i teraz to ja jęczałam. Na swojej łechtaczce czułam intensywne, szybkie liźnięcia języka nowej. 
Poczułam szybko zbliżający się orgazm.
Moim ciałem wstrząsnęły  konwulsje, kręgosłup wygiął mi się w pałąk a z ust wydobyła się zabójcza wiązanka przekleństw, jęków, krzyków, sapnięć.
Mój oddech był głośny, szybki i urywany. 
Wyczerpana po rozkosznych przeżyciach padłam na kanapę. 
Niestety, długo nie cieszyłam się spokojem po oszałamiającym doznaniu. 
Dosłownie sekundę później mój język drażnił opuchniętą z podniecenia cipkę Jil. Ona szybko skończyła.. Podziękowała mi za to, co zrobiłam i z zamykającymi się z przyjemności oczami powędrowała na piętro. Zostałam wyrwana z zamyślenia przez wygłodniałe wargi ukochanej, nowej basistki. Szybko powaliłam jej ciało na zimne panele. 
W powietrzu czuć było jej perfumy pomieszane z potem, seks i namiętność. I pożądanie,
Cholera, jakie to było erotyczne.
Zaczęłam obcałowywać ciało Lilian mokrymi pocałunkami, objęłam jej sutki wargami kilka razu, zrobiłam kilka malinek, zjechałam językiem w dół, drażniąc jej słodziutki pępek.. aż w końcu dotarłam do jej epicentrum ekstazy. Do centrum mojego wszechświata teraz. W tym momencie tylko to się liczyło.
Głodna jej smaku, zaczęłam zlizywać każdą choć maleńką kropelkę jej soczków. 
Robiąc, to co mogłam, by Lil czuła się jak najlepiej, męczyłam się. Sprawiałam mojej wybrance największą przyjemność, jaką mogłam była jej dać, ofiarować. 
Teraz już to wiedziałam, czułam. 
Wszystko inne przestało się liczyć wraz z pierwszym naszym pocałunkiem. 
W końcu zdrętwiał mi język, a ja nadal to robiłam, wspomagając się dwoma palcami w jej ciasnym środku. 
Czułam się ważna, potrzebna.
I teraz wiem, że właśnie tego potrzebowałam.
Potrzebowałam tej dziewczyny.
Tego seksu.
Tych wspomnień.
Po wszystkim pocałowała mnie w usta i powiedziała ciche "Dziękuję Ci, Tay.".
A potem odpłynęłam, to wszystko było tak niemożliwie cudowne i prawdziwe, że aż czułam się podle, że to właśnie mnie spotkało.
Chyba się zakochałam.
I tylko tyle pamiętam.
To był mój koniec.
_________________________
________________________________
I JAK SIĘ POOODOOOBAAAAŁO? :)
nat xx


wtorek, 26 listopada 2013

nic.


po prostu przemyślenia. sama ostatnio nie wiem co się dzieje, i jakoś nie żałuję. nauczanie indywidualne, mówicie? COOL! nie mogę się doczekać aż ta cała jebana szkoła jako budynek nie będzie mnie już obchodzić. miło było ale się skończyło. show must go on, motherfuckers! <3<3 
właściwie to dla mnie świat się już dawno skończył, i chyba nie chcę, żeby powrócił.
hm, na asku był dość duuuuży spam dot. depresji, pierwszej wizyty u psychologa, ciecia sie. 
odpowiem na trzy pierwsze pytania. których było najwięcej. 
1. czemu się tniesz?
bo lubię, bo mogę, bo chcę. ale wiecie co? staram się już tego nie robić. c: 
2. od czego zaczęła się twoja historia z psychologiem? 
mama zadecydowała, że nie mogę być ciągle w takim stanie, i stąd to wyszło. chociaż ''przygoda'' dopiero się zaczyna...
3. dlaczego popadłaś w depresję? 
bo nienawidzę siebie, świata, ludzi. :)